• Wpisów:733
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:44
  • Licznik odwiedzin:29 468 / 2266 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak, tak.
Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek jeszcze tutaj jest, ale jesli tak, to chciałam powiedzieć, że naszła mnie ogromna wena twórcza.
Piszę na wattpadzie już drugą historię. Wrzuciłam dziś trzy rozdziały. Akcja rozgrywa się w Domu Anubisa wraz z nowymi studentami i... Eddie'm!

Szukajcie mnie pod nickiem:wearethesecret1
Historia nazywa się: "Secret of our house...".

Jeśli i Wy piszecie coś na wattpadzie, śmiało mówcie)
Buziaczki!!! xx
 

 
Naprawdę dawno... Tęsknię za pisaniem, ale Natalia i blog... Niezbyt dobre połączenie. Chyba będę starała się tutaj wpadać, bo naprawdę tęsknię i chce mi się pisać.
Co tam u Was? Piszcie coś ciekawego, bo zacofana trochę jestem...
  • awatar LoveTDA: No wiesz...jakoś leci :). Co prawda bloga już nie prowadzę ale staram się od czasu do czasu wpadać :). Jak będzie ci się nudzić to możesz napisać na priv jak tam Tobie i Twojej Natalce życie mija ;).
  • awatar Nie śpię,bo swatam Wikterę ♥: Zacofanie to ja na Asku jestem :D A tutaj nic nowego wszyscy w takim jakby uśpienia są nic ciekawego się nie dzieje. Ja osobiście tęsknię za tym co było chociażby rok temu. :/
  • awatar My blog, my life, my thoughts: Spoko rok się kończy wiedziała? XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Natalcia niedługo kończy pół roku <3 Jak ja ją kochaaaam!
Wczoraj byłam na spacerze z koleżanką z klasy. Nie byłyśmy jakoś zżyte, lecz zaprzyjaźniłyśmy się w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Tak czy inaczej, Natala w wózku, machała sobie rączkami w górze i coś gaworzyła. Nagle zatrzymałam się, żeby wyjąć coś z plecaka, a obok nas zatrzymała się starsza pani.

-Oj jaka maleńka próbuje się odezwać...! - zachwycała się i wtedy zorientowałam się, że jest to kobieta mieszkająca na mojej ulicy - Słodka ta twoja siostrzyczka!

-Córka... - poprawiłam. Ona zrobiła dziwną minę, uśmiechnęła się, spojrzała na Natalię i odeszła.

Ma mi być wstyd? Przecież to nie moja wina... Ja wiem, co ludzie myślą, ale... kocham moją córkę... A ja nie zrobiłam "tego", bo chciałam... Przykro mi z powodu córki, bo zasłużyła na to, by mieć ojca. Czasami myślę sobie, że może btłaby szczęśliwa, jeśli urodziłaby się u kogoś innego :c Ale tak bardzo ją kocham!
Te stare baby mnie tak dołują... Przecież nie wiedzą niczego.
  • awatar LoveTDA: Ludzie lubią sobie wymyślać i dopowiadać pewne rzeczy. Zwłaszcza takie starsze panie....nie mają co robić i później wyobrażają sobie Bóg wie co. Nie przejmuj się ! :)
  • awatar ♥ Ana ♥: Nie martw się <33 będzie ok . Niektórzy po prostu nie rozumieją sytucji
  • awatar L.o.v.e.T.d.a.: Ludzie niestety już tacy są :( Nie przejmuj się nimi :) Życzę Ci i Twojej córce jak najlepiej :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć...
Nom, już prawie dwa miesiące po, ale nie miałam kiedy pisać. Natalia zdrowiusieńka, jest dobrze. Mama bardzo mi pomaga, kocham ją... A moja córeczka - cud, miód i malina <3 Słodka... Po mamusi ;** Humorki też ma. Akurat wtedy, gdy próbuję się w nocy wyspać... E tam, kocham ją całym sercem i mogłabym oddać za nią wszystko!!! Dziewczyny, życzę Wam wszystkim, żebyście w przyszłości doświadczyły czegoś tak wspaniałego jak macierzyństwo! <3 Nie da się tego wytłumaczyć, ale... jeju... Kocham mój skarb <3 Co tam u Was? Dzięki za miłe wiadomości i wgl...

Natalia urodziła się 6 marca o 8.43
  • awatar Nie śpię bo Martina jest za piękna ♥: Kochana,witaj w klubie! Miałam podobnie przespałam się z takim jednym który nie był z mojej miejscowości i po notce zniknął.Po paru dniach miałam bule brzucha spodziewałam się,że to ciąża więc zrobiłam test.Okazało się,że jestem w ciąży.Mój tata był z tego powodu szczęśliwy,ale on jest już starszy i musiałam się wyprowadzić więc tata kupił mi mieszkanie.Ze szkoły odeszłam... Jestem już w 7 miesiącu w ciąży i mam 17 lat.Będę miała dziewczynkę i nazwę ją Nina.Szczerze? Na początku się bałam,ale potem zrozumiałam jaką jestem szczęściarą. A tobie już gratuluję twojej pociechy. HeHe Natalia,jak ja :D. Pozdrawiam :)
  • awatar We live, as we dream – alone ♥: Aa no musisz nam kiedys tego slodziaka pokazać :* Pamietaj ze zawsze mozesz liczyc na nasze wsoarcie ♡♡
  • awatar ❤ ℓσνє ѕтσяу т∂α ❤: racja dobrze ze wszystko się ulozylo wpadaj częściej na bloga dawno cie nie było zapraszam jestem nowa ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej ♥
5 marca jadę już do szpitala... O ja... Tak bardzo się boooję... :c Nie mam pojęcia, jak przeżyję ten poród.
A co tam u Was? Dawno mnie nie było, ale tak bardzo źle się czuję, że szkoda gadać ;// Hah... Moja córeczka to chyba będzie małą piłkarką Tak mi jej żal - nigdy nie pozna swojego ojca :c Dlaczego za błąd jakiegoś debila musi płacić moje dziecko?!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tak dawni nie pisałam o TDA i szczerze mówiąc zaęskniłam za tym. Przepraszam, że wgl nie pisałam, ale za sobą i jeszcze przed sobą mam ciężki okres... Wynagrodzę Wam to ppowiadaniem. Sorry za błędy, ale piszę zkomórki...

Liam był przerażony. Siedział pod salą, w której Selena była badana. Nina, Harry i Amber wrócili do domu, by powiedzieć o wszystkim reszcie. Pojakimś czasie do chłopaka wyszedł lekarz.

-Była bardzo odwodniona - tłumaczył doktor - Znaleźliście ją państwo w samą porę. Inaczej dziecko nie miałoby żadnych szans.

Te słowa sprawiły, że Liam stał się spokojniejszy. Siedział obok Seleny i przez cały czas trzymał ją za rękę mówiąc do niej o tym, jacy będą niedługo szczęśliwi...

Patricia leżała właśnie na sofie w salonie. Z Lenką siedział Eddie, który sam zaproponował Pat pomoc, by ta mogła odpocząć. Dziewczyna postanowiła zadzwoniç do Joy.

-Hej Joy, jak się czujesz?
-Jutro rodzę, jak mogę się czuć? Tak bardzo się boję...
-Spokojnie, Jerome jest z tobą.
-Jerome czy Tchórome? - zakpiła dziewczyna - Nie będzie go przy porodzie.
-Jak to? Przecież załatwił sobie wolne...
-Ale gdy zobaczył dziś jak pobierają mi krew, zemdlał... Ugh, to miało wyglądać inaczej...
-Nie martw się. Będzie dobrze...

Narazie koniec, bo trochę źle się czuję i nie za bardzo chce mi się pisać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Nigdy nie zapomnę o Was! ♥ Jesteście najlepszym, co mogło mnie spotkać w tym beznadziejnym życiu. Poradzę sobie. Ja i moja...Natalia
  • awatar Orzeszkowa<3: Tym gościem się nie przejmuj, trolle tak mają. Pozdrawiam ciebie i Natalię, trzymajcie się dziewczyny! :*
  • awatar L.o.v.e.T.d.a.: Wszystko się ułoży i będzie dobrze :)
  • awatar alicja3392: @gość: gdybyś czytał/a poprzednie wpisy wiedziałbyś/łabyś czemu zaszłam w ciążę a tak poza tym, nie muszę Ci się tłumaczyć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Myślę, że będzie dobrze... Urodzę to dziecko i postaram się być dobrą mamą, zupeółnie jak moja. Kocham ją za to, że mnie tak wspiera! I Was też kocham! Zawsze mi pomagacie...
Wielu z Was pytało ile mam lat. Mam 14 lat. Wierzę jednak, że uda mi się, bo mam wsparcie ze strony matki. A ten gnojek i mój ojciec pożałują tego wszystkiego, bo tak naprawdę to dziecko będzie pózniej cierpiało... No bo co mu powiem, gdy spyta kiedyś kto jest jego ojcem??? :c
  • awatar Orzeszkowa<3: Świetne podejście :) Jak na matkę jesteś bardzo młoda ale na pewno sobie poradzisz, ja i inne pingerowiczki cię wpieramy! :D
  • awatar L.o.v.e.T.d.a.: Wzruszyła mnie twoja historia. Jak czytałam ten i poprzedni wpis to łezka mi poleciała. Uważam że dobrze zrobiłaś. Najważniejsze jest wsparcie. Więc trzymaj się ;)
  • awatar LoveTDA: Na pewno będzie dobrze. Ja jestem zdanie, że coś dzieje się z jakiegoś powodu. Pamiętaj, że zawsze możesz na nas liczyć! Jest źle, ale będzie dobrze, musi, prawda? Dasz radę i ja w ciebie na prawdę wierzę i podziwiam. Niewiele osób podjęłoby taką decyzję jak ty, więc trzymam za ciebie mocno kciuki i nie przejmuj się :*. Jeśli dziecko zapyta o ojca to powiedz mu prawdę, nie warto ukrywać takiego ważnego faktu, gdyż później może mieć do ciebie pretensje. Buziaki :*.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zgwałcił mnie 17-letni syn przyjaciela mojego taty. Jestem w 3 miesiącu ciąży i jestem załamana! Nie wytrzymam dłużej! "Tata" powiedział, że mam oddać to dziecko do adopcji, ale mama od razu zaprzeczyła. Wtedy zaczęły się kłótnie i szantaż ze strony ojca - odchodzi albo dziecko albo ja. Mama powiedziała, że jestem ważniejsza, a tata... wyprowadził się :C Nie wytrzymam dłużej tej presji! To moja wina!
  • awatar Orzeszkowa<3: Naprawdę współczuję... Trzymaj się i nie przejmuj się kłótniami, moi rodzice też się kłócą nie raz no i nie raz w tej kłótni jest mowa o mnie, wiem że to przykre i się ma poczucie winy, ale to bez sensu. Nie przejmuj się tym, a tego gostka zgłoś na policję, karę musi ponieść.
  • awatar LoveTDA: Takie zachowanie jest karalne, więc jak najszybciej razem z mamą powinnaś udać się do prawnika. Ale to już pewnie wiesz, że tak powinnaś zrobić. Co do sprawy tego dziecka rób jak uważasz, jednak żebyś później nie żałowała. Jeśli postanowisz je zatrzymać to musisz mieć pewność, że nie zostaniesz z tym sama, że mama ci pomoże w opiece nad maleństwem. Jeśli postanowisz je oddać to tak abyś miała z tym dzieckiem kontakt, bo na pewno gdy je postanowisz urodzić będziesz je kochać. A no i właśnie. Wcale rodzić go nie musisz, gdyż jest to spowodowane gwałtem możesz ciąże usunąć. Przemyśl wszystkie opcje i porozmawiaj z mamą oraz psychologiem. Pozdrawiam i życzę ci dużo szczęścia, trzymaj się, trzymam za Cb mocno kciuki i pamiętaj: NIE PODDAWAJ SIĘ .
  • awatar Nie śpię, bo kradnę jednorożce Willow ♥: Po pierwsze powinnas się uspokoić, nwm ile masz lat ... ale powiem Ci byś zrobiła tak jak uważasz, jeśli chcesz oddać to dziecko to je oddaj, a jeśli chcesz je wychowywać to je wychowywuj - pamiętaj, ze najważniejsze jest TWOJE zdanie ! A twój ojciec to za przeproszeniem łajdak ! Nie wierzę, że opuscił Cię kiedy go potrzebowałaś a jeszcze bardziej nie wierzę ze to zrobił kiedy zgwałcił Cię syn jego przyjaciela ! Radzę Ci pójść z mamą na policję i zgłosił gwałt, porozmawiać z psychologiem - tak jak napisałąm musisz być spokojnia, jesteś w ciaży nie mozesz się denerwować ! A i jeszcze jedno - te presje i kłótnie to nie Twoja wina, nie obarczaj się nimi, ty przecież nie chciałaś zeby Cię zgwałcono ! I bardzo ale to bardzo wielki szacunek dla Twojej mamy ze Cie wspiera :* Mam nadzieje, ze Ci pomogłam Alu, tak jak Ty zawsze pomagałaś mi ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Chciałabym się zabić... To byłoby dla mnie najlepsze...
  • awatar Nie śpię, bo marzę po nocach o 4 sezonie: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee! Nie wolno ci! NIE WOLNO! rOZUMIESZ KOBIETO?! SAMOBÓJSTWO TO NAJGORSZE, CO MOŻESZ ZROBIĆ! PROSZĘ, NIE RÓB TEGO! Pamiętaj, twoja mama urodziła cię po to, abyś żyła. Stworzono cię, bo uwarzano, że będziesz kiedyś komuś potrzebna. Proszę!
  • awatar ♥ T.D.A. na zawsze w moim sercu ♥: Co ty ! Nie możesz tak mówić !
  • awatar TDA 4ever! <33: ojej, te same imiona :) Ej! Nie mów tak, proszę! Jak możesz chcieć się zabić? Życie jest za piękne... Nie wiem, o co chodzi, ale błagam, ogarnij się i nie mów tak!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie wytrzymuję już psychicznie.... Wszystko się popsuło, a z mojego powodu mój ojciec zostawił mnie i mamę! ;C to wszystko moja wina! Jak mogłam być tak naiwna?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wy też mnie już nie lubicie? :c
Kiedyś mnie lubiliście, rzynajmniej tak myślałam :C :C :C
Czemu życie tak mi wszystko niszczy - najpierw w realu, a teraz tutaj? Nienawidzę siebie :C
 

 
Sorry, że ostatnio nie mam czasu, ale mam problemy :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie mam pojęcia, czy czytasz to, ale chciałam Ci powiedzieć, że nie mogłam Ci wtedy odpisać, bo mama kazała mi schodzić z komputera, a gdyby zobaczyła, że piszę z obcymi, to napewno już dawno miałabym wielki szlaban na kompa...
Jeżeli chcesz, to odezwij się w komentarzu pod tym wpisem, to podam Ci mój e-mail.

PS. Jest mi przykro... Tamta laska musi być naprawdę głupia.

acha, dalej chciałam z Tobą pisać i przez cały tydzień myślałam o naszej rozmowie Mam nadzieję, że nie jesteś zły...
 

 
Selena leżała pod oknem "garażu". Nie miała pojęcia co robić. Tak naprawdę, miała ochotę umrzeć, życie nie miało już dla niej sensu. Żałowała, że zostawiła telefon w salonie...

**
Obok domu Jesy'ego przechodziły właśnie... Nina i Amber.

-Dobra, idę do niego i powiem mu, że chcę, by oddał zapasowe klucze... - powiedziała Nina.

-Napewno nie chcesz, żebym to ja poszła? Pewnie nie chcesz się widzieć ze swoim byłym...

-No tak, ale mamy zachowywać się jak dzieci? - spytała, podchodząc do drzwi. Po chwili zadzwoniła dzwonkiem, a dziewczynom otworzył Jesy, a raczej ... Jake.

-Nina?!

-Hej Jake. Nie bój się, chcę tylko, żebyś oddał mi zapasowe klucze od naszego starego domu, bo kobieta, która go kupiła...

-...już po nie idę. - odpowiedział zmieszany, po czym wszedł do środka nie zamykając drzwi. Dziewczyny usłyszały krzyk.

-Nino... Słyszysz...? Przecież to...

-...Selena!

Po dwóch minutach chłopak przyszedł z kluczami i wygonił gości. Dziewczęta były pewne, że w środku jest Sel i postanowiły pokręcić się obok domu.
Szły obok okna jakiegoś pomieszczenia. Amber postanowiła tam zajrzeć. Był to cel w dziesiątkę - siedziała tam słaba Selena.

-Nina... Amber...

-Wyciągniemy cię stąd siostrzyczko... - powiedziała Nina. Następnie wyciągnęła telefon. - Liam?

-Hej...

-Wiem, gdzie jest Selena! Musisz przyjechać z Harry'm pod dom Jake'a, ale zaparkujcie na początku ulicy... I bądzcie cicho...

-Ale...

-Wszystko wyjaśnię potem! Śpieszcie się...


Półgodziny pózniej pod domem Jake'a byli już chłopcy. Nie wiedzieli, jak mają wyciągnąć Selenę.

-A może wybijmy okno? - zaproponował Harry.

-Nie, oszalałeś? Usłyszy nas i... - zaczęła Nina, lecz Liam'owi było wszystko jedno. Podniósł ogromny kamień i rzucił w okno. Po chwili wyciągnął swoją dziewczynę, po czym wszyscy uciekli.
Kiedy przyjaciele dobiegli do samochodu, wszyscy przytulili roztrzęsioną Selenę. Liam przytulił ją do siebie z całej siły i pocałował w czoło.

-Dlaczego uciekłaś? Tak bardzo bałem się o ciebie...

-Przepraszam... - odpowiedziała płacząc - Ja... ja tak się bałam... Siedziałam tak od wczoraj...

-Spokojnie... Po prostu... po prostu bądz ze mną... Ty i nasze dziecko... Stwórzmy mu rodzinę...

Zapadła cisza. Sel spojrzała na swojego chłopaka spuchniętymi od płaczu oczami.

-Chcę z tobą być... - powiedziała, po czym straciła przytomność...

-Selena! - wszyscy byli przerażeni. Zabrali dziewczynę do szpitala.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Selena siedziała na kanapie i pisała z kimś sms'y. Jesy zauważył to od razu i próbował ją zagadać.

-Z kim tak "stukasz"? - zapytał.

-Narazie z nikim... Myślę, czy napisać do przyjaciół i powiedzieć im, żeby się nie martwili, bo jest wporządku...

-Jak chcesz. Nie mam pojęcia o twojej sytuacji, ale chyba lepiej, żeby się nie martwili.

Sel po tych słowach wyciągnęła telefon.

DO: Mara
Maro, proszę, przekaż wszysztkim, że jest ze mną dobrze. Mam już schronienie.

OD:Mara
No dobrze, ale napewno jest okay? Już wiemy, że jesteś w ciąży...

DO:Mara
Tak. A teraz sorry, ale nie mogę pisać...

Tymczasem w domu dziewcząt Patricia siedziała w swojej sypialni razem z Lenką i Amber. Jej córeczka leżała na łóżku i rozglądała się po całym pokoju.

-Jest już taka duża... - powiedziała Am, leciutko głaszcząc dziewczynkę po główce. - Im większa, tym słodsza.

-Hehehe... Też tak myślę. Kocham ją najmocniej na świecie, ale... - zaczęła, jednak przerwała. Uznała, że nie warto o tym mówić.

-Ale co? Proszę, nie wycofuj się!

-No dobra. Nie za bardzo radzę sobie w roli matki. Wydaje mi się, że Eddie to widzi i prędzej czy pózniej zostawi mnie samą jak palec...

-Patricio! - krzyknęła oburzona Milington, po czym uspokojona dodała - Nie myśl tak... Eddie cię kocha i nigdy, pzenigdy cię nie zostawi!

-Myślisz? - spytała wzruszona.

-Tak, a uwierz mi - rzadko to robię... - odpowiedziała, a po chwili przyjaciółki przytuliły się.

**
Jesy i Selena oglądali wspólnie telewizję. Dziewczyna tylko na to zgodziła się, gdyż miała takiego doła, że nie miała ochoty na nic innego.

-Może zgodzisz się na to, żebym pokazał ci coś fajnego w garażu? - zaproponował, a Sel zaczęła się zastanawiać - No proszę, nie pozałujesz... - dodał po chwili, a dziewczyna lekko uśmiechnęła się.

-No dobra. - odparła, po czym obydwoje wyszli do garażu.

Jesy otworzył drzwi. Selly zdziwiła się, gdyż były tylko drzwi wejściowe od domu.

-Ej, a gdzie wychodzi się z garażu na podwórko? Jest tylko wejście przez dom? - spytała.

-Tak, ale nie muszę wjeżdżać tu samochodami. - odpowiedział z tajemniczym uśmieszkiem.

-Jak to? Więc po co ci on? - po tym pytaniu chłopak wepchnął Sel do środka i zamknął dzwi na klucz.
Dziewczyna była zrozpaczona. Jak mogła tak po prostu przyjść do domu poznanego niedawno przez siebie faceta? Zaczęła walić w drzwi i krzyczeć, jednak to nie pomogło ani trochę.

-Błagam! - krzyczała przez płacz - Otwórz... Jeżeli to zrobisz, już nigdy nie pojawię się w twoim życiu... Ucieknę gdzieś... Żebyś mnie tylko nie widział...

Nic jednak nie pomagało. Dziewczyna usiadła w kącie i zaczęła płakać. Nie miała pojęcia, co ma zrobić.

-Pomocy! Proszę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Postanowiłam, że odejdę z bloga...
Powód?

Otóż, nie mam już czasu na to, by pisać. Tak poza tym, wydaje mi się, że mój blog nie jest już tak popularny, jak kiedyś.
Tak, tak, wiem - szkoła. Ale ja także muszę się uczyć i z tego powody także nie mam czasu...
Kocham Was i pamiętajcie o tym!

Sibuna.


Wasza Ala
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Liam nie wiedział, co robić. Bardzo kochał Selenę i nie chciał, by rozstali się. Siedział na kanapie w salonie i myślał o tym wszystkim. W pewnym momencie uświadomił sobie, że nie można czekać, ale trzeba działać. Tak więc poszedł na górę. Chciał powiedzieć Selly, jak bardzo ją kocha i że nie chce, by to był koniec.
Otworzył drzwi, ale w sypialni nikogo nie było. Na widoku stała tylko kartka z napisem *Do Liam'a*. Szybko przeczytał ją.

*Przepraszam Cię, ale odchodzę. Nie mogę być obok Ciebie, gdyż kocham Cię i cierpię wtedy jeszcze bardziej...
Selena *

-O nie, nie nie! - krzyknął, a obok niego stanęli właśnie Amber i Niall wraz z Niną i Harry'm.

-Coś nie tak? - spytał Niall. - Masz dziwną minę.

-Selena odeszła...

-Jak to? Jak ona mogła wyjechać w swoim stanie?! - krzyknęła zrozpaczona Nina.

-"W swoim stanie"? O co ci chodzi, Nino...? - sptał Liam. Ta sytuacja zaczęła go przerastać.

-Ona... ona jest w ciąży... - odpowiedziała, a chłopak złapał się za głowę. Miał ochotę skoczyć z wieżowca.

*************

Selena przechodziła przez miasto. Nie miała gdzie się podziać. Uznała więc, że zamieszka w Domu Samotnej Matki, a gdy już znajdzie pracę po urodzeniu dziecka, kupi jakieś małe mieszkanie.
Słońce świeciło tego dnia wyjątkowo mocno. Selly czuła się koszmarnie, bardzo bolała ją głowa. Po jakimś czasie skręciła w jakąś pustą uliczkę. Tam położyła pod ścianą swoją walizkę, a następnie usiadła na niej. Dziewczyna wyglądała, jakby miała za chwilę umrzeć i czekała tylko na pożegnanie z ważnymi osobami.
Nie minęły dwie minuty, a w tę samą uliczkę skręcił jakiś chłopak. Miał na sobie czapkę z daszkiem, która zasłoniła mu oczy. Podszedł do Seleny.

-Hej. - przywitał się ponuro.

-Cześć... Coś się stało? - spytała słabo.

-Nie, ale... ee... siedziałem w knajpce, obok której przechodziłaś. Byłaś bardzo rozbita. Postanowiłem spytać, czy nie potrzebujesz pomocy? Wyglądasz na zmęczoną.

-Nie wiem, czy mogę z tobą o tym gadać, bo...nie znam cię.

-Spokojnie... Jestem Jesy.

-Selena... - odpowiedziała.

-Powiesz, co cię gryzie?

-Zerwałam z chłopakiem, uciekłam z domu, a teraz nie mam gdzie się podziać. Nie chcę wracać.

-A może... wiem, że to głupie, bo nie znamy się, ale może chcesz chwilę pomieszkać u mnie?

Selena zastanowiła się. Nie miała pojęcia, czy się zgodzić. Z jednej strony była to dla niej wspaniała propozycja, gdyż nie musiałaby wyjeżdżać z Los Angeles, ale z drugiej strony bała się.

-No okay... - odpowiedziała, po czym złapała się za głowę, która zabolała ją jeszcze bardziej. Chłopak wziął jej walizkę, a następnie lekko złapał ją za biodra, by ta nie wywróciła się.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


W kolejnej części...

S:Błagam, wypuście mnie stąd....!

?:Robię, co mogę....

***

P:Nie radzę sobie w roli matki. Wydaje mi się, że Eddie to zauważy i prędzej czy pózniej zostawi mnie samą jak palec....

***

Liam:Ostatni raz pytam: Gdzie jest Selena?!


 

 
Tymczasem Eddie razem z Harry'm i Fabian'em świetnie bawili się na plaży. Właśnie skończyli surfować i wyszli na brzeg.

-Jak można woleć plażówkę od dechy? - spytał zawiedziony Miller.

-Może dlatego tam są, bo grają laski w bikini? - pomyślał na głos Harry.

-Taa... Nie zdziwiłoby mnie to. - odpowiedział Fab, a Eddie zrobił bardzo dziwną minę. Właśnie czytał sms'a od Patrici.

-Eee... Eddie? Jest okay?

Miller nie odpowiadał, więc Harry wziął komórkę z jego ręki i zaczął czytać.

-"Rodzi ci się dziecko, palancie." Aaa, już rozumiem... Gratulacje, stary.

-No, Eddie... Gratuluję ci.

-Hehehe... rodzi mi się dziecko... - zaśmiał się głupawo, po czym otworzył szeroko oczy i wrzasnął - RODZI MI SIĘ DZIECKO! Muszę tam jechać....! - chłopak zabrał kluczyki od samochodu, po czym pobiegł w stronę parkingu.

*******
Do sali Patrici wszedł łaśnie lekarz, a zaraz za nim pielęgniarka z "dziwnym wózeczkiem", jak sobie go kiedyś nazwała.

-Jest pani gotowa? - spytał, a pielęgniarka podała mu coś z "wózeczka". - Możemy...

-Jestem gotowa panie doktorze, byłam już jakieś 30 minut temu... - uśmiechnęła się. Była bardzo poddenerwowana.

-No dobrze... - odpowiedział, po czym ... dał Pat na ręce malutką dziewczynkę. - Gdyby coś się działo, prosze wołać. - powiedział, po czym razem z pielęgniarką wyszedł.

-Lena... - powiedziała cichutko głaskając ją po główce.

Lenka była bardzo podobna do mamy - miała ciemne i gęste włoski, małe oczka (Pat miała nadzieję, że będą zielone)... Tylko usta były po tacie.
No właśnie...
Do sali natychmiast wbiegł Eddie. Podszedł powoli do dziewczyny i uśmiechnął się lekko.

-Jesteś zła...?

-A wyglądam? - uśmiechnęła się, a on pewny, że Pat nie chce mu zrobić krzywdy, podszedł bliżej. Usiadł obok i zaczął głaskać maluszka po główce.

-Lena... Nasza mała, kochana Lena...

-Kocham cię wariacie, mimo że cię nie było...

-Ja was też kocham...

Tymczasem w domu Anubisa...
Selena siedziała w swojej sypialni i czytała książkę. Nie miała tego dnia humoru... Po jakimś czasie jej spokój zakłócił Liam.

-Hej skarbie... - przywitał się siadając obok niej. - Zle się czujesz?

-Nie, jest dobrze, ale...

-Ale co?

-Nie wiem... Po prostu jest mi zle, i to bardzo... Brakuje mi czegoś...

-Nie rozumiem. - odpowiedział obejmując ją.

-Bo... Wszyscy są szczęśliwi, biorą śluby, mają powoli swoje potomstwo, a mi się wydaje, że mnie nie kochasz... - powiedziała ze łzami w oczach.

-Selly...

-Nie, Liam... Uświadomiłam sobie to, że ty jesteś gwiazdorem i.. i... możesz zakochać się w jakiejś innej piosenkarce czy aktorce, a ja pójdę w zapomnienie... Nie ma cię cały czas w domu...

-Seleno, błagam...

-Przepraszam... Zróbmy sobie przerwę.

-Ale... - zaczął, ale uświadomił sobie, że to nic nie da. Przecież Selena była dziewczyną, która gdy sobie coś wbije do głowy, to trudno jest ją przekonać. - Obiecaj, że wrócimy do siebie... - powiedział łapiąc ją za rękę. Ona nie odpowiedziała i Payn wyszedł. Gdy to zrobił, Sel postanowiła spakowac swoje walizki...

*******

INFO

Notki prawdopodobnie tylko w weekendy i piaki, bo jest szkoła Tak poza tym, to zastanawiam się czy nie przestać pisać bloga, bo ostatnio mało komów
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Hej...
Sorry, że tak długo mnie nie było, ale dużo tego i aż nie chcę mi się pisać o tym...

~~~~~~~~

Smutas - przy ostatnim wpisie tylko 3 komki :'

~~~~~~~~~~


A teraz wspomnienie z pierwszego sezonu Może Wam się spodoba ;D

*I sezon Tajemnic Domu Anubisa* ...

... czyli wprowadzenie nas w świat zwariowanych studentów z domu Anubisa. To w tym roku do szkoły przybywa Nina, która nie wszystkim przypada do gustu, ponieważ w tym samym momencie znika Joy - najlepsza przyjaciółka największej buntowniczki w szkole. Po jakimś czasie Nina poznaje starszą pani, która wręcza jej Oko Horusa - wisior, którym dziewczyna otwiera wiele pomieszczeń w domu - i karze jej strzec się przed złem. Okazuję się, że wisior przydaje się, gdy zostaje zamknięta na strychu przez Patricię. Po jakimś czasie powstaje Sibuna, czyli klub, do którego należą Nina, Fabian, Amber, Patricia i Alfie. To dzięki nim świat został uratowany aż trzy razy z rzędu.





Biorę się za pisanie scenerka ;D
 

 
Trochę stare, ale są






Nie wiem, czy dodam scenariusz, bo nie za bardzo wiem, co pisać dalej... :-(
Chcecie wspomnienia z sezonów???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pamiętnik Joy związany z moimi opowiadaniami.

Drogi pamiętniku...

Nie dawno przyjechała do mnie Patricia. Niestety nawet nie zdążyłyśmy pogadać, bo... zaczęła rodzić! :-) Oh, malutka Lenka właśnie przychodzi na nasz świat ...
Nie mogę się doczekać mojego :-)
Acha, problem... Pat jest wściekła na Eddiego, bo nie odbiera telefonu.... źle z nim, no ae myślę, że dziś mu odpuści
Joy ★
 

 
Zaraz gdy Joy usnęła, Jerome postanowił pójść do lekarza, który ją badał. Cudem zdążył, ponieważ ten miał wychodzić już ze szpitala.

-Witam pana. Jestem Jerome Clarke, narzeczony Joy Mercer.

-Doktor Adam Moran. - odpowiedział, po czym obydwoje usiedli. - Dobrze, że pan jest. Miałem iść do pańskiej dziewczyny i powiedzieć jej, co dalej, ale już po ciszy nocnej, więc wie pan... Chodzi o to, że dziecko i matka mogą zostać uratowane. Po prostu panna Mercer musi zostać tutaj w najgorszym wypadku do końca ciąży.

Jerome poczuł, że dla jego dziecka jest jeszcze nadzieja. W jego oczach pojawiły się małe iskierki, jakby chciały wyjść i wykrzyczeć - JESTEM OJCEM...

-Dziękuję panu... Pójdę powiedzieć o tym Joy...

Gdy dziewczyna dowiedziała się o tym, czuła jakby była najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Obydwoje powiadomili o wszystkim przyjaciół i cieszyli się szczęściem.

Minęły dwa miesiące...
Patricia była już coraz bliżej swojego terminu. Była przygotowana, ponieważ w szpitalu bywała codziennie (tak jak Jerome, który nawet tam spał...) z powodu Joy. Tego dnia także się do niej wybierała, a w międzyczasie chłopcy wybrali się na plażę na deski.
Gdy była przed salą, zadzwoniła do Eddie'go.

-Hej kotku, jak się czujesz? - spytał na początek rozmowy.
-Jest dobrze. Fajnie się surfuje?
-Tak. Taki męski dzień - ja, Fabian i Harry.
-A reszta?
-Grają w plażówkę...
-Uhumm... W takim razie baw się dobrze, chciałam tylko upewnić się, że jest okay. Kończę, bo Joy na mnie czeka. Pa...
-Papa... Myślę o tobie i Lence cały czas...

Rozłączył się, a Pat weszła do sali. Zobaczyła tam Joy i Jerome'a.

-Hej wam... - przywitała się.

-Hej, w końcu jesteś. Mam super news. Jerry, kotku... - zaczęła dziewczyna chcąc, by jej chłopak wyszedł.

-Okay, zostawiam was same. - powiedział, po czym wyszedł. - Dobra, chodzi o to, że...

-Auć....! - przerwała jej łapiąc się za brzuch. Usiadła i zaczęła robić wdechy.

-Patricio, wszystko dobrze?

-Joy...

-Hmm...?!

-Dzwoń do Eddie'go, to chyba już...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak? Podoba się?
Zmykam na www.blog3392.pinger.pl

PS.00.03 - mówiłam, że notka będzie jutro
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przegrałam zakład z rodzicami, więc notka dopiero jutro...
Przykro mi...
Ale do jutra
 

 
Gdy Patricia i Eddie wrócili do domu, w salonie zastali Amber i Marę, które wyglądały na wyraźnie zmartwione.
Williamson od razu porozumiewawczo machnęła ręką do ukochanego, by poszedł już do ich pokoju.

-Hej, czekacie na nas? - spytała siadając obok nich.

-Można powiedzieć... - odpowiedziała Mara robiąc chwilę przerwy - Joy trafiła dziś do szpitala.

-Do szpitala?! Jak to?! - przeraziła się, po czym lekko złapała za brzuch.

-Odkąd pojechaliście na kolację, czuła się nie najlepiej... Dostała gorączki i zasłabła. Jerome od razu zabrał ją do szpitala... - opowiadała ze łzami w oczach Mara. Amber nie miała siły odezwać się.

-Biedna moja...

-Ale ty się nie przejmuj... Idź się położyć, wszystko będzie dobrze.

-Chyba faktycznie tak zrobię, Lenka dziś nie daje mi spokoju... Ale obudźcie mnie, gdy będą jakieś wieści, no i wy też nie siedźcie zbyt długo.

-Okay - odpowiedziały zgodnie i dalej czekały na jakiekolwiek wieści.

~~~~~~~~~~~~~~
Tymczasem w szpitalu Joy była już po badaniach.
Gdy Jerome wszedł do sali, zobaczył swoją dziewczynę roztrzęsioną i wystraszoną.

-Joy, kotku... - zaczął siadając obok niej - Co się stało?

-Okazało się, że jestem w 3 miesiącu ciąży...

-Ale to wspaniale...!

-Nie, nie wspaniale! - wrzasnęła, a po jej policzkach spłynęły łzy - To dziecko prawdopodobnie umrze....

-Ale....ale... - zaczął zrozpaczony, ale Mercer mu przerwała

-Przyrzekam ci, że jeżeli to dziecko umrze, to ja się zabiję... Przyrzekam ci to... - po tych słowach zaczęła strasznie płakać. Jerome przytulił ją, a jego oczy zrobiły się jaby ze szkła...


Wiem, że krótki, ale narazie nie mogę pisać dłuższego...
 

 
Proszę, wchodźcie na mojego drugiego bloga - www.blog3392.pinger.pl .

PS.Pod spodem opowiadanko Czytajcie, proszę, bo chcę już kolejne napisać xD
 

 
BILANS:

WPISÓW: 711
ŚREDNIO CO: 13 godzin
OSTATNI WPIS: wczoraj, 14:24
LICZNIK ODWIEDZIN: 6 617/407 dni (dziękuję!!! ;***)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A teraz opowiadanko Przepraszam, że bez muzy, ale jestem w domu i mam limit z Play i gdy wchodzę na YT, to komputer mi się wyłącza i od razu limit wyczerpuje... Wolę nie ryzykować.

**

Następnego dnia Joy i Patricia postanowiły pójść na zakupy. Odwiedziły najlepszą galerię w L.A.

-Chcesz kupić coś swojemu maluszkowi? - spytała zaciekawiona Joy.

-Jeszcze nie wiem... Ale raczej tak, chcę, aby moje dziecko to pierwsze ubranko miało od swojej mamusi - uśmiechnęła się w odpowiedzi Pat, po czym lekko złapała się za brzuch.

-Coś nie tak? Może chcesz wody...?

-Nie, nie. Wszystko jest okay, lekarz powiedział, że może boleć mnie teraz brzuch. To normalne, więc nie martw się. - uspokoiła ją Williamson, po czym obydwie weszły do sklepu dziecięcego.
Patrici od razu w oko wpadły malutkie, białe body z napisem *Kocham swoich rodziców*.

-Są piękne... - odparła pokazując je swojej przyjaciółce.

-Faktycznie. Bierzesz je?

-Hmm... - zamyśliła się ściągając je razem z wieszakiem - Biorę.

-Dobry wybór. Idziemy do kasy?

-Za chwilkę, jeszcze tylko sprawdzę w jakiej cenie są te kojce dla kobiet. Przyda mi się i... - dziewczyna przerwała, bo Joy nagle zadzwonił telefon.

-Przepraszam...

-Spoko.

-Halo, Nina?
-Hej Joy. Dziś sprzedał się mój dom, więc kasa jest już na twoim koncie!
-Naprawdę? To fantastycznie!
-Tak, ale jest jeszcze jedna dobra wieść. Babka zapłaciła milion! Starczy nam pieniędzy na to, abyśmy wyremontowali te domki!
-Musimy to zrobić! Już nawet wpadłam na pewien pomysł. Możemy złączyć te dwa domki w jeden wielki. Będziemy mieli wtedy swoje sypialnie itd...
-Świetny pomysł! Pogadam z Anubisiakami i napiszę ci sms'a.
-Okay, to pa. - zakończyła zadowolona, po czym się rozłączyła. Następnie o wszystkim opowiedziała Patrici. Ta zgodziła się od razu.
Po piętnastu minutach do dziewczyny doszedł sms.

OD NINA: Zgodzili się! ;D Spotkamy się potem i wszystko omówimy.
OD JOY: YAY! W takim razie widzimy się jak wrócę z Patricią.

***

Pięć miesięcy później gotowy był już dom wszystkich przyjaciół. Do remontu dorzucili się chłopcy z 1D, którzy także zamieszkali z nimi, a na czas budowy wszyscy zatrzymali się właśnie u nich.
Wraz z miesiącami rozwijało się także dziecko Patrici, która była już w 7 miesiącu ciąży. Tego dnia miała iść do swojego lekarza. Razem z Eddie'm czekała na korytarzu.

-No, dziś dowiemuy się, czy będziemy mieli Lenkę czy może jednak Eric'a... - powiedziała Pat głaskając się po brzuchu.

-Już nie mogę się doczekać... - odpowiedział, po czym podszedł do nich lekarz Patrici.

-Dobrze, że jest pani szybciej - uśmiechnął się - Pewna pacjentka nie mogła dzisiaj przyjść, więc państwo szybciej dowiedzą się czy będziecie mieli córkę czy syna.

-Wspaniale, panie doktorze... - powiedział Ed i odprowadził swoją dziewczynę pod gabinet.

-Gratuluję panu wytrwałości, bo wiedział pan, że może się szybciej dowiedzieć - uśmiecchnął się doktor i wszedł do gabinetu razem z Pat.

W gabinecie podczas USG lekarz doradzał dziewczynie, gdzie najlepiej zgłosić się do szpitala, jakich leków używać i co robić, gdy bóle brzucha się nasilają.

-Ale jeżeli pani chce, to mogę wtedy pomóc przy wszystkim. W tamtym szpitalu jestem po prostu dwa razy w tygodniu.

-Wspaniale, jeżeli pan będzie podczas mojego porodu, to bardzo chciałabym, żeby pan pomógł przy wszystkim. Po prostu chciałabym mieć jakiegoś zaufanego lekarza wtedy.

-Oczywiście. Dobra... - powiedział, po czym obrócił ekranik USG w stronę Pat. - Jest pani gotowa?

-Tak. - uśmiechnęła się.

-Będzie pani miała córkę. - uśmiechnął się miło. - Czy chce pani zdjęcie?

-Tak... - odpowiedziała szczęśliwa, po czym wskazała palcem na ekran - Czy to...czy to jest jej serduszko...?

-Yhymm... Zna się pani.

-Mama jest pielęgniarką. - odpowiedziała dumna, następnie dostała zdjęcie, wyszła na korytarz i ze łzami szczęścia w oczach przytuliła przyszłego męża.

-Będziemy mieli córkę... - ogłosiła wszystkim podczas powrotu do domu. Ona i Eddie byli bardzo szczęśliwi.

-Wspaniale! - krzyknęła Amber - Mam kilka projektów sukienek, sweterków i.... - nagle przerwała - Zaprojektuję body!!!! - pisnęła, po czym pobiegła do sypialni, którą dzieliła razem z Niallem.

-Gratulacje. - powiedziała Eleanor (dziewczyna Louis'a), która od czasu remotu także tam mieszkała. - Więc Lenka?

-Lenka... - odpowiedziała Patricia spoglądając na Eddie'go, który właśnie skończył rozmawiać ze swoim ojcem przez telefon.

-Mogę cię prosić na chwilę? - spytał.

-Tak. - odpowiedziała mu. Wyszli do kuchni - O co chodzi?

-Nasi rodzice się zgadali i dziś idziemy wszyscy do twoich na kolację... Razem z moimi...

-Co...?

-Taa... Ty, ja... moi i twoi starzy... Nie będzie tak zle. - odpowiedział jej, po czym obydwoje poszli spowrotem do przyjaciół.

~~~~~~~~~~~~

Podczas kolacji z rodzicami panowała wspaniała atmoswera. Wszyscy rozmawiali i cieszyli się przyszłą córką oraz wnuczką.

-Lena to piękne imię. - zaczął ojciec Eddie'go - Takie klasyczne, proste i piękne, jak matka mojej wnuczki.

-Dziękuję panu...

-Wystarczy "tato". Tato i mamo.

-No właśnie, Eddie. Chcieliśmy powiedzieć ci to samo - dokończyła matka Patrici.

-Dziękujemy. - odpowiedziała para jednocześnie.

-Jeej... - zaczęła Patricia - Tak dziwnie się czuję...

-A to dlaczego córeczko? - spytała matka.

-Ciąża, niedługo ślub... Nie spodziewałam się tego. Jeszcze studia.

-No właśnie, Pat... - zaczął jej ojciec - Nie jesteś przemęczona?

-Oczywiście, że nie. - odpowiedziała rozpromieniona. - Zresztą do pomocy mam mojego księcia z bajki... - odparła, po czym przytuliła Eddie'go.
Po kolacji para wracała samochodem.

-Eddie...

-Hmm...?

-Kocham cię.

-Ja ciebie też kocham... Kocham ciebie i Lenkę... - odpowiedział, a Pat złapała się za brzuch. - Gaduło? Wszystko okay?

-Tak... Po prostu boli mnie brzuch.... I to bardzo...

-Nie martw się, jesteśmy prawie na miejscu.

-Dobra... - odpowiedziała, po czym wzięła głęboki oddech - Lekarz mówił prawdę, jest lepiej.

-To dobrze, nie strasz mnie tak więcej...

******************

To już koniec 17 części Ale mam jeszcze zwiastum.

ZWIASTUM
~~~~~~~~~~

-Okazało się, że jestem w trzecim miesiącu ciąży...

***

-Halo? Chciałem wezwać karetkę... Moja dziewczyna w ciąży zasłabła...

***

-Jeżeli to dziecko umrze, to się zabiję.... Przyrzekam ci to...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Już niedługo przekonacie się, co się stasnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hey ;3
Zapraszam na mojego nowego bloga, który jest o mnie, muzie i wgl Oto asdres - www.blog3392.pinger.pl
Proszę wpadajcie! Tam się może wyświetlać, że jest brak wpisów, ale musicie wejść na archiwum.
Acha, jeszcze jedno....

Dziękuję blogom, które wchodzą na mojego bloga, mimo że Pinger nawala i ja na niektóre Wasze wejść nie mogę Dziękuję Wam za to bardzo, jesteście wspaniali!!!

Pod spodem historyjka.
 

 
Mam nowy awatar, który napewno już widzieliście, więc teraz napiszę historyjkę do niego

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pewnego dnia Joy i Patricia postanowiły razem przejść się do szkoły. Rozmawiały o kończącym się niedługo roku szkolnym i planach na kolejne lata.

-Raczej pójdę na studia gdzieś blisko... Nie chcę zmieniać otoczenia. - odparła Pat.

-Taa, ja też... - odpowiedziała jej, po czym posmutniała. Jej przyjaciółka od razu to zauważyła.

-Coś nie tak? Nigdy nie jesteś taka?

-Jest mi po prostu przykro, bo wszyscy tak długo razem jesteśmy, a teraz... - przerwała - A teraz rozstajemy się.

-Joy... - Patricia zatrzymała się. Mercer zrobiła to samo i przytuliły się. - Mam świetny pomysł! - krzyknęła, po czym złapała przyjaciółkę za rękę i zaczęła iść w zupełnie inną stronę od szkoły.

-Hej, co my robimy? - zaśmiała się.

-Zrywamy się z lekcji i urządzamy sobie dzień przyjaciółek. I tak dziś nie ma żadnycch kartkówek, sprawdzianów... A za kilka dni wakacje, wieć nie uczymy się. Nikt nie zauważy, że nas nie ma.

-Chwileczkę... - zatrzymała się Joy. - Ty, Patricia Williamson chcesz urządzić "Dzień Przyjaciółek"? - zdziwiła się, a Pat podeszła do niej i obydwie złapały się pod ramię.

-Dla mojej najlepszej przyjaciółki wszystko... - odpowiedziała i od razu poszły sobie do domu Anubisa.
Victora nie było w domu, więc dziewczyny robiły śmieszne rzeczy - jadły wielkie porcje lodów czekoladowych z bitą śmietaną i żelkami; wchodziły do gabinetu Victora i zaczęły rozmawiać z Corrbier'em i najważniejsze - przysięgły, że nic nie rozdzieli ich przyjaźni, po czym zrobiły fotkę pamiątkową.
 

 
Hej, chciałam zmienić avek i nie wiem na jaki... Wpadły mi w oko te zdjęcia, więc w komciu piszcie, który numer odpada

1.

2.

3.


Które odpadaaaaa????
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ale na początek...
...Pinger znów nawala :' Wpisy się nie wyświetlają w ogóle! Tak więc chciałam powiedzieć, żebyście sprawdzali na archiwum, bo dużo jest takich blogów teraz, więc pomyślałam, że może u mnie jest to samo.
Po drugie - nie obraźcie się, jeżeli nie odpisuję Wam na wiadomości na priv, ale wiecie, że się nie wyświetla, a ja czasem zapominam o tym, żeby sprawdzić...

Dobra już nie zanudzam, tylko piszę scenerek Mam nadzieję, że się spodoba

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tego samego wieczoru chłopcy z Anubisa i 1D urządzili sobie w domku małą imprezę, by uczcić śluby i ciążę Patrici.
Panowała miła atmosfera, wszyscy siedzieli przy dużym stole, a w tle grała muzyka.

(włącz teraz)

-Hej, Eddie, a jak nazwiecie swojego juniora? - spytał zaciekawiony Louis.

-No a jak? Eddie Jr., hehehe... - zaśmiał się miło popijając swojego drinka. - Nie no, nie mam pojęcia... Jeszcze nawet nie rozmawialiśmy na ten temat z Gadułą.

-A tak poza tym, to nie wiecie, czy to będzie chłopczyk czy dziewczynka. - wtrącił się Fabian.

-Ooo, chłopie... - zaczął przyszły ojciec - To oczywiste, że będę miał syna. Ja to czuję.

-Jakby coś, to pamiętaj, że wujek Alfie jest zawsze do dyspozycji w sprawie wesołego miasteczka - zaśmiał się miło Alfie. - To taki mały powrót do dzieciństwa.

Wszyscy się zaśmiali i wznieśli toast.

-Za Juniora!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

(włącz teraz)

Dziewczyny siedziały sobie w swoim domku. Wszystkie były zachwycone, a jednocześnie nie mogły uwierzyć, że Patricia jest w ciąży.

-A jak nazwiecie maluszka? - spytała Willow, która dziergała coś na swoich drutach.

-Hmm... - zastanowiła się Pat - Jeszcze nie mam pojęcia...

-Okay, tak czy inaczej masz tutaj taki prezent od cioci Willow - odpowiedziała dziewczyna, wręczając jej różowy kocyk, który tak dziergała przez godzinę.

-Ooo, Willow... Jest piękny, dziękuję...

-Ej, a co będzie, jeżeli urodzi się chłopiec? - zastanowiła się Joy, a Willow wyciągnęła z torby taki sam kocyk z tym że niebieski.

-Będzie miał to.

-Hehehe... - zaśmiały się wszystkie.

-Ciekawe, która kolejna będzie miała dzidziusia...? - zastanowiła się Amber.

-Kto wie. - odparła Joy - Widać, że ty i Niall...

-Proszę, przestań.

-Ale o co chodzi? Pokłóciliście się?

-Nie, ale... - zaczęła i lekko posmutniała - Kocham go i chciałabym, abyśmy założyli kiedyś rodzinę i w ogóle... Chodzi o to, że on jest sławny i wiele innych gwiazdeczek nas rozdzieli...

-Och, Amber... - odezwała się Nina i przytuliła przyjaciółkę. - Jeśli on naprawdę cię kocha, to nigdy, przenigdy cię nie zostawi dla jakiejś sztucznej laski, która przed paparazzi udaje kogoś, kim nie jest.

-Naprawdę...?

-Naprawdę. - odpowiedziały wszystkie, po czym przytuliły się w grupie.
Godzinę później były już tak zmęczone, że postanowiły położyć się spać. Tylko jedna z nich nie mogła usnąć - była to Patricia.
Wymknęła się z domu i spotkała...Eddie'go.

-Eddie? Co ty tu robisz? - spytała zdziwiona.

-Idę do ciebie. Zauważyłem, że zgasły światła, więc możemy się spotkać na spokojnie. A ty?

-A ja idę do ciebie. - uśmiechnęła się. Następnie para się objęła i obydwoje usiedli na ławce, która stała obok. - Naprawdę, cieszysz się, że będziemy mieli dziecko?

-Oczywiście, że tak...

Zapadła cisza. Przerwał ją Eddie.

-Stawiasz na chłopca czy dziewcznkę?

-Szczerze?

-Uhumm...

-Dziewczynka czy chłopiec, co mi tam? Cieszę się, że będziemy razem. No ale imiona możemy ustalić.

-Oczywiście. - uśmiechnął się chłopak - Okay, jeżeli będzie syn nazwiemy go...

-Imieniem twojego ojca....?

-Hmmm.... -zastanowił się - Czemu nie? Naprawdę tego chcesz?

-Oczywiście, jeżeli syn dostaje imię po dziadku, bardzo mi się to podoba! Eric... A dziewczynka?

-Jak masz na drugie imię? - zastanowił się - Lena. Tak, to imię będzie pasowało.

-Lena?

-Tak. Lena, Lenka, Lenusia, Leni...

-Stop, stop, stop. - zaśmiała się Pat - Lena wystarczy. - powiedziała, po czym ziewnęła, położyła głowę na ramieniu Eddie'go i usnęła....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak? Podobają się imiona?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Wczoraj, gdy napisałam notkę, pojechałam z ciocią i kuzynem do Krakowa Było tak fajnie...
Na początek - fotka z (nie)ruchomym ludkiem Boję się takich ludzi i to ciocia zaproponowała, żebym zrobiła sobie z nim zdjęcie. No bo co niby miałam powiedzieć? "Przerażają mnie ludzie, którzy nie ruszają się co najmniej 2 minuty i są cali przebrani"?
Nie było tak źle ;D Zrobiłam sobie fotę, a facio pogłaskał mnie nawet po głowie
Potem 30 minutowe szukanie restauracji, w której zjeść może 10 miesięczny chłopiec... Nie było łatwo, ale udało się Bo obiadku oczywiście zwiedzanie. Kilka razy konie deptały nam po piętach xD Hehehe...Śmiałam się, że chcą nas podwieźć do domu ;**
Kraków jest piękny i chociaż byłam w nim już drugi raz w roku, to było warto, bo co jak co, ale w Polsce są piękne miejsca do zwiedzania i kto jeszcze nie był w tym mieście - polecam ;**

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Może dodam scenariusz Ale nwm!!!
  • awatar alicja3392: Och, dziewczyny, życzę Wam, byście tam pojechały choć raz w życiu! Piękne otoczenie, konie jeżdżą po rynku i wgl... Pięknie! Kocham Kraków!
  • awatar Nie śpię,bo swatam Wikterę ♥: @LoveTDA: Przecież ty masz w miarę blisko do Krakowa Klaudio xD Mniej więcej jak ja do Gdańska xD No i ja nie byłam w Krakowie bo mam do niego całą Polskę xD Ale będę we wrześniu bo jadę na wesele pod Kraków :D Czekam na scenariusz :)
  • awatar ♥♥Anuubiska14♥♥: Nie byłam w Krakowie, ale bardzo bym chciała :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chciałam Wam wszystkim podziękować - tym, którzy czytają mojego bloga regularnie, tym, którzy wpadają tu przypadkowo... Po prostu *dzięki* !
Zaraz dowiecie się, dlaczego chociaż i tak już się domyśliliście

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ostatnio trochę zapomniałam o naszym bilansie, więc robię go teraz.

WPISÓW: 704
ŚREDNIO CO: 13 godzin
OSTATNI WPIS: 4 dni temu... (upsss....)
LICZNIK ODWIEDZIN: 6 508/401 dni

Dziękuję Wam za ten licznik!!!

A oto wynik "dokańczanki" (tak dziwnie to sobie nazwałam xD)

"Patricia wyszła z domu Anubisa i zobaczyła w nim Victora, który całował się z Trudy, zawołała Eddie'go, a on poszedł po Amber. Amber krzyknęła: Miłość kwitnie, to ja ich zeswatam. Tak rozpoczłęła się nowa miłość w Anubisie

Sorry za chwilową nieobecność, ale wiecie, że nie ma mnie w domu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Sorki, że nie pisałam aż 5 DNI, ale byłam u babi i nie miałam neta... Ale razem z koleżanką założyłyśmy nowego bloga - www.blogbff1.pinger.pl Mam nadzieję, że wpadniecie czasami
Narazie tyle, bo nie wiem, o czym mogę napisać... Może dokończcie...

Patricia wyszła z domu Anubisa i...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›